O tym jak blogerka mnie oszukała

Zamierzałam odpuścić. Nie chciało mi się bić o paczkę kosmetyków. Ale niedawno ktoś bardzo mądry powiedział, że zbyt często odpuszczam w walce o swoje. Wolę zamilknąć, machnąć ręką, stwierdzić, że gra jest niewarta nerwów. A przecież tu nie chodzi o to czy stawką jest drobiazg czy majątek. W całym fakcie walki o swoje chodzi o uczciwość. Dlatego zdecydowałam się napisać ten post - o tym jak wybierałam się na Mikołajkowe Spotkanie Blogerek w Poznaniu i zostałam oszukana przez jego organizatorkę Natalię.

W grudniu odbyło się w Poznaniu Mikołajkowe Spotkanie Blogerek. Spotkanie organizowała Natalia P. z bloga: http://fashionsmachines.blogspot.com Informację na jego temat znalazłam dużo wcześniej i nim się zapisałam - zgłosiłam organizatorce fakt, że jeżdżę na wózku, którego nie da się nosić i spytałam czy lokal, w którym spotkanie się odbędzie jest przystosowany. Dostałam informację, że lokal jeszcze nie został wybrany i że jak najbardziej moja wiadomość zostanie uwzględniona. Z radością zgłosiłam się.

Spotkania blogerek służą kilku rzeczom. Przede wszystkim dla mnie najcenniejsza jest wymiana kontaktów. W blogosferze fajnie jest mieć znajomych, których kojarzy się także w realu - w grupie siła. Poza tym lubię poznawać ludzi, a wejście w nieznane mi środowisko (wcześniej nie byłam na żadnym takim spotkaniu) wywołuje we mnie sporo entuzjazmu. Druga kwestia to paczki - nie ma co ukrywać, że na spotkaniach blogerek są firmy, które przygotowują prezenty dla każdej z dziewczyn. Wcześniej zatem proszono nas o wybranie sobie produktów z ofert różnych marek. Co było w przykładowej paczce (paczki mogły się trochę różnić) - możecie zobaczyć na blogu organizatorki (czyli TUTAJ). Jak ktoś się nie orientuje, to dodam, że wartość tych kosmetyków to kilkaset złotych.

Tydzień przed spotkaniem zaczęłam się niepokoić, ponieważ nikt nic nie mówił o miejscu. W końcu napisałam do Natalii. Okazało się, że miejsce załatwia inna organizatorka, której Natalia zapomniała przekazać moją prośbę. I wtedy dostałam wiadomość od tamtej organizatorki.


Wyjaśniłam, że wózka elektrycznego nie można nosić. Dodałam, że wózek waży ze mną prawie 200 kilogramów i w instrukcji jest absolutny zakaz noszenia. Usłyszałam więc:

To już zabolało. Ostatecznie wróciłam z tematem do Natalii, bo Malwina "tylko załatwiła lokal".

Natalia przez cały tydzień pisała mi, że dzwoni do innych lokali, że szuka, stara się. Jestem chyba człowiekiem łatwowiernym, ale podchodzę do ludzi uczciwie i jakoś naiwnie zakładam, że oni podchodzą tak samo. Dlatego gdy ostatecznie lokalu nie udało się znaleźć - odpuściłam. Natalia mnie przeprosiła, spotkanie się odbyło, ja się na nim nie pojawiłam.

Wielka szkoda, ponieważ z relacji widzę, że blogerki bawiły się świetnie, ale zawsze uważam, że błędy są rzeczą ludzką, zagapić się można, zapomnieć, dziewczyna się namęczyła, okey, nie będę jej rzucać kłód pod nogi.

Ale paczkę chciałam odzyskać. Z dwóch prostych przyczyn:
1. Firmy przygotowały ją dla mnie, więc najzwyczajniej w świecie mi się należała.
2. Jako blogerka otrzymując coś za darmo od firmy czuję się w obowiązku wspomnieć o podarunku. Czy napiszę recenzję, czy wystawię opinię - wszystko zależy od zasad współpracy. Ale kultura blogowania, ba, zwykła ludzka kultura, nakazuje chociaż podziękować. Ponadto wiem, że niektóre firmy tego pilnują i jak blogerka się nie wywiąże - trafia na czarną listę. A ja wrogów sobie robić nie lubię.

I się zaczęło... Patrzcie na daty wiadomości. Pomiędzy każdą z nich po kilka razy się upominałam na czym stoi sytuacja. Nadmienię też, że choć nie mogłam się pojawić nie z mojej przyczyny, to za wysyłkę paczki musiałabym zapłacić przy odbiorze (Natalia mnie poinformowała, że około 50 złotych, ale konkretnej wyceny się nie doczekałam).

Wyjaśniłam, że nie, więc ale będę miała możliwość odbioru, bo bywam w Poznaniu.


... 


...


...


Paczki jak nie było, tak nie ma. Natalia ponownie ignoruje moje wiadomości. Poruszyłam temat na grupie Mikołajkowego Spotkania Blogerek, ale to też nic nie dało.

W tym miejscu mogę tylko powiedzieć, że nie wierzę, że przez dwa miesiące ktoś kto wrzuca na Facebooka zdjęcia z imprez i wyjazdów nie miał czasu iść na pocztę (nie, nie śledzę; mam Natalię w znajomych, więc co chwilę coś mi na tablicę wskakuje). Przypomnę, że kuriera można zamówić do domu. Wszystko jest do zrobienia. Najwyraźniej Natalia wcale mi tej paczki wysłać nie zamierzała.

Mam nadzieję, że ta notka jakoś pomoże. Jeśli nie, trudno, mam przynajmniej poczucie, że nie odpuszczam po raz kolejny. Powiem jedno: nie sądziłam, że mogę tak łatwo dać się oszukać. Gdybym wiedziała - wysłałabym kogoś na spotkanie, by tę paczkę odebrał (albo sama podeszła i poczekała pod schodami). Ale człowiek uczy się przez całe życie. Na błędach.

EDIT z 04.02.2016
Sprawa została wyjaśniona, a konkretniej dziś dostałam potwierdzenie nadania paczki. Szkoda, że dopiero po takim czasie i że dopiero publikacja opisu sytuacji na blogu pomogła, niemniej dodaję ten edit, by było wiadomo, że paczka jest już w drodze do mnie.

Share:

12 komentarze

  1. Doskonale cię rozumiem. Jeszcze nie tak dawno padłam ofiarą naciągaczy, którzy wykorzystali moja życzliwość. Niestety teraz będę musiała płacić za własną ... w tej chwili nazwę to po imieniu - głupotę.
    Od tamtej chwili przestał istnieć we mnie pierwiastek empatii. Oczywiście nie na każdej płaszczyźnie, ale w niektórych sytuacjach przestałam traktować ludzi dobrze.
    Również należę do ludzi, którzy łatwo opuszczają dla własnego świętego spokoju, ale tamta sytuacja dotknęła mnie tak bardzo ,że postanowiłam zmienić swój stosunek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę zmiana lokalu była tak trudna? Żal.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro się to czyta. Zarówno jeśli chodzi o załatwianie lokalu, jak i paczki. Widocznie ktoś się połasił na Twoje, albo trudno jest ruszyć dupsko na pocztę. Faktycznie, w pewnym momencie człowiek sobie mówi, że nie warto się przejmować, że warto odpuścić, ale jak się odpuszcza, to ktoś na tym zyskuje. Dobrze, że napisałaś o tej sprawie, bo to się zdarza na takich akcjach niejednokrotnie, a że nikt nie chce się kłócić i narażać, to często nie ma jak znaleźć sojusznika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak czyta się takie rzeczy to człowiek nie dokońca wie czy ma być zdenerwowany czy smutny. Ta histroia jest bardzo przykra, za pewne ta osoba skorzystała z sytuacji w jakiej się znajdujesz. Powyżej pisałaś,że wartość takiej paczki to kilkaset złotych, osoba ta chciała się wzbogacić twoim kosztem. Często czytam różne posty na blogach ale jak trafiam na takie tematy jak ten to po prostu nie wierzę, że są tacy ludzie na tym świecie. Na szczęście jest mało takich osób w porównaniu do tych "prawdziwych " ludzi. Pozdrawiam Dawid.B

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisz do firmy, która przygotowała paczki z wyjaśnieniem sytuacji. Na pewno wezmą to pod uwagę. Co do Natalii... najpierw myślałam, że "przesadnie" nazwałaś sprawę. Tylko już sytuacja zmieniła się o 180 stopni, kiedy wspomniałaś o paczce. Ktoś zabrał? WTF? Rozumiem, że można mieć problem z wysyłaniem (bo dużo osób tak ma), ale nie rozumiem, jak ktoś może komuś innemu pozwolić na wzięcie paczki i jeszcze kazać osobie, której się należy paczka, płacić za przesyłkę? To już jest niegrzeczne, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bez jaj - jakie problemy z wysyłaniem?
      Dzwonisz do dowolnej firmy, zamawiasz kuriera i nadajesz.
      Jeśli nie miała pieniędzy - w co uwierzę, bo to jeszcze dziecko - to mogła poprosić o nie mamę lub chłopaka.
      Powinni je za nią wyłożyć, jeśli są odpowiedzialni i w miarę ogarnięci.
      Ewentualnie mogła o braku pieniędzy napisać do Sylwii - myślę, że ta byłaby gotowa sama opłacić tego kuriera.

      Naprawdę...

      Usuń
  6. Dopiero po kilku dniach zrozumiałem ten post. Otóż wszyscy piszemy, o tej paczce i Natalii, ale przecież jak sam ujęła : "Ale niedawno ktoś bardzo mądry powiedział, że zbyt często odpuszczam w walce o swoje." Ta cała historia jest o tym by nie odpuszczać i walczyć o swoje. Pozdrawiam. Dawid.B

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przykra historia, choć pokazująca, że w tej podłej rzeczywistości trzeba walczyć o swoje, bo jak samemu się tego nie zrobi to nie ma co liczyć, by jakiś miłosierny samarytanin zrobił to dla nas za friko... Zapraszam: www.blacklady.blogujaca.pl Pozdrawiam, Justyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykra sytuacja, naprawdę. Mam nadzieję jednak, że nie zrazisz się tym co całego środowiska blogerów i blogerek, szczególnie w Poznaniu. Koniecznie musimy zorganizować coś POZYTYWNEGO :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uffff... pomimo tych trudności jesteś przykładem że warto być upartym ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Awesome! I like this a lot.


    ** Join Love, Beauty Bloggers on facebook. A place for beauty and fashion bloggers from all over the world to promote their latest posts!


    BEAUTYEDITER.COM
    Subscribe to my YouTube Channel

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też byłem oszukany jednakże przez warsztat samochodowy. Miałem stary samochód którego już nie opłacało się naprawiać. Zaproponowali,że zajmą się zezłomowaniem go. Mówili, że nie będzie z tego żadnych pieniędzy. Po czym okazało się że podrobili mój podpis i zgarnęli 440 zł z firmy zajmującej się demontażem pojazdów. Ale szybko odzyskałem pieniądze. Pojechałem do firmy i skserowali upoważnienie z podrobionym podpisem. Pogroziłem prokuratorem za podrobienie podpisu i w zębach mi przywieźli 500 zł. Pewnie nie pamiętali ile wzięli za moje cinquecento

    OdpowiedzUsuń