Literackie podsumowanie tygodnia #5

Na Cthulhu, jak ten czas zasuwa! Ostatnio wpadłam w wir pracy i studiowania, lekturę jakichkolwiek książek odkładając "na później". I powtarzając: ach, spokojnie, od ostatniego podsumowania nie minęło tyle czasu, dam radę, nadrobię wyzwanie. Dziś spojrzałam ile owego czasu minęło - i cóż, szok, najczystszy. Równo miesiąc, a ja tylko jedną książkę skończyłam (i z jedną jeszcze się męczę, bo jest dobra i zła jednocześnie). Koniec więc gadania - podsumowujemy! A tych, którzy nie wiedzą o co chodzi odsyłam TUTAJ.


Przeczytałam (6/52):

Serię o Harrym Hole czytam od końca. Fakt, zaczęłam od "Człowieka nietoperza" (po którym obiecałam sobie, że więcej po Nesbo nie sięgnę - ale o tym pisałam już TUTAJ). Następne jednak były: "Policja", "Pancerne serce" i teraz w końcu "Pentagram". Jedno mogę o autorze powiedzieć - rozwija się. Jego najnowsze książki są wręcz drastycznie lepsze od pierwszych. "Pentagram" plasuje się równo po środku - to część piąta (a cykl aktualnie liczy dziesięć książek). I moje odczucia wobec niego również są dość, hm, wyważone. Z jednej strony zdążyłam już pokochać bohaterów, z radością więc czytałam ich historię. "Pentagram" nie jest też książką nudną, nie żałuję ani sekundy, rozwiązanie zagadki naprawdę udane, historia wciągająca. Książka dobra. Po prostu. Bez fajerwerków emocjonalnych, których dostarczyły mi nowsze części, ale też bez znużenia, który po jedynce odczuwałam. 

Zamieszkały na półce:

Książkę dostałam od autora, za co serdecznie dziękuję. Nie zaczęłam jeszcze lektury, przekartkowałam jedynie i wiem, że nie zwróciłabym na tę pozycję uwagi, gdybym wpadła na nią w księgarni. Uwielbiam literacką erotykę i pornografię, ale ostatnio stała się do tego stopnia modna, że co chwilę pojawiają się nowe książki w temacie i każda jest bardziej żenująca. Dlatego do "Seksturysty" podchodzę trochę jak pies do jeża - wzbudza moją ciekawość, ale gdzieś tam w sercu mam obawy. Jak przeczytam - podzielę się opinią. Teraz mogę jedynie powiedzieć, że autor jest przesympatyczny i bardzo uczciwie podchodzi do tematu krytyki (co w kontekście ostatniego zamieszania cenię podwójnie). Skończę księgę, o której wspomniałam we wstępie - i pewnie za twórczość Adama się zabiorę. Zobaczymy co z tego wyjdzie!

Pracowałam nad:

Okey, w tej kategorii mam się czym pochwalić - nareszcie skończyłam pisać "Syndrom Riddocha". Nie cieszcie się jednak przesadnie - teraz jestem na etapie drastycznie wręcz dokładnej korekty i redakcji. Dopiero gdy zakończę ten etap - będę mogła mówić o ukończonym projekcie. Na razie - dzielnie dłubię.

W końcu ruszyłam projekt, który czekał od dawna. W pełni utajniony, związany z pewnym Snem. Bliżej końca niż dalej - jest postęp. Nareszcie.

Więcej tekstów nie pamiętam, żadnych nie żałuję. 

Dziękuję za uwagę.

Share:

2 komentarze

  1. I'm looking for a book to read right now when I have so much free time, great choices!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kreatywna jesteś. Ja też. I lubię czytać.
    Zapraszam do siebie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń