Gala Finałowa Studenckiego Nobla

Jakiś czas temu trafiłam w Internecie na informację o konkursie Studencki Nobel. Wyróżnienie dla wyjątkowo zdolnych studentów, konkurs ogólny oraz branżowy, statuetki i nagrody - pełen wypas! Jak zwykle odezwało się moje podejście "a co mi tam!" i niewiele myśląc - wysłałam zgłoszenie. Kompletnie się nie spodziewałam, że mi się uda...

A jednak! Kilka tygodni później otrzymałam informację o tym, że zostałam laureatką regionalną konkursu branżowego (konkretniej: branża ścisła). I choć Gala Regionalna mnie ominęła (nad czym ciągle ubolewam) - to gdy tylko dostałam informację o Gali Finałowej - wiedziałam, że muszę tam być!

W ten sposób - w poniedziałek wybrałam się do Warszawy. Nie obyło się bez przygód - ale nie uprzedzajmy faktów! Zapraszam do lektury krótkiej relacji!

Sylwia-podróżniczka

Planowałam pojechać pociągiem - dać InterCity drugą szansę. Po kilku denerwujących mailach, rozmowach i informacji, że moje zgłoszenie zostało przyjęte, ale mam zadzwonić w niedzielę wieczorem, by dowiedzieć się czy pociąg będzie przystosowany - odpuściłam. W razie by nie był - zostałabym na lodzie. W ten sposób po raz pierwszy podróżowałam Polskim Busem. 

Boże, ale jestem zachwycona! Autobus jest fantastycznie przystosowany - miejsce dla niepełnosprawnych znajduje się obok kierowcy (przynajmniej w tym, którym jechałam). Jest go na tyle dużo, by śmiało manewrować wózkiem i wygodnie się ustawić. Do środka wjeżdża się po specjalnej rampie (choć autobus jest niskopodłogowy, więc na wózku manualnym wsiądzie się bez problemu bez tego udogodnienia). A przy podłodze - znajdują się pasy, by podróżować bezpiecznie. Nie widziałam jeszcze w Polsce tak dobrze przemyślanego rozwiązania - krótko mówiąc - jaram się. Wózkowicze - Polskim Busem możecie podróżować śmiało! Tylko trzeba wcześniej przedzwonić i upewnić się, czy miejsce jest wolne - bo dla wózka jest tylko jedno (chyba że chcesz podróżować na fotelu - też jest taka możliwość). To jedyna niedogodność.


Warszawa przywitała mnie deszczem... i kolejnym wyzwaniem. Metro! Czytałam przeróżne historie na temat tego czy jest dostosowane - czy nie. Teraz mogę napisać z własnego doświadczenia: jest, ale...

...ale sama bym do niego nie wsiadła. Metro jest faktycznie równo z peronem, więc nie ma żadnych progów etc. Niestety, odległość od wagonu do peronu jest na tyle mała, by spokojnie przejechać - ale na tyle duża, by mniejsze kółko w razie obrócenia się - wpadło i zblokowało podróżnika na amen. Z asystą wsiądzie się więc bez problemu. Samemu - ryzykownie.

Pałac Lubomirskich i Gala Finałowa


Pałac Lubomirskich odnalazłam w miarę szybko. Trochę się obawiałam jak dostanę się do środka - najpierw otrzymałam informację, że miejsce nie jest przystosowane, potem - że oczywiście jest. Okazało się, że w Pałacu do dyspozycji niepełnosprawnych są rampy - trzeba tylko zgłosić, że się będzie chciało z nich skorzystać i problem ze schodami - z głowy. Ale bajer! Znowu jarałam się jak opętana, bo pierwszy raz w życiu widziałam rampy, które... zwijają się w rolkę. I są ultralekkie. Ach, i można je kupić na metry. Takie rozwiązania lubię!

Ale przejdźmy wreszcie do tematu! Gala Finałowa była niesamowita... Zostaliśmy przywitani przez organizatorów, odczytano listę sponsorów, a następnie ogłoszono laureatów krajowych poszczególnych branż. Nie załapałam się, ale byłam wśród tak niezwykłych - młodych, zdolnych i ambitnych ludzi - że nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak ciężki orzech do zgryzienia miała komisja. Wszyscy byliśmy wyjątkowi.

Po konkursie branżowym - to, na co wszyscy czekali - ogłoszenie nazwiska najlepszego studenta w Polsce! Wcześniej jeszcze przedstawiono sylwetki finalistów regionalnych, a ja przy każdym zbierałam szczękę z ziemi. Stypendyści, naukowcy, ludzie robiący po sto rzeczy na raz - i, co najfajniejsze - kochający to. Takie towarzystwo zawsze na mnie działa motywująco - tym razem nie mogło być inaczej. Relacja została nagrana, więc gdyby ktoś chciał zobaczyć - zapraszam TUTAJ.

Na koniec - krótka sesja zdjęciowa laureatów i poczęstunek. Pyszności przygotował catering Niebo w gębie. W międzyczasie można było podyskutować lub subtelnie doprowadzić się do porządku (na przykład otrzeć łzy wzruszenia). 

Kilka chwil później - było po wszystkim. Wychodziłam z Pałacu zachwycona i naładowana pozytywną energią. Prosto w ramiona Warszawy... Krótki spacer w strugach deszczu - i Złote Tarasy. Szalony shopping - idealna opcja na kilka godzin, które mi zostało!


Rozstania i tęsknoty

I... to właściwie tyle. Wracałam Polskim Busem. Chyba częściej będę nim podróżować. W City Center przesiadka do Kolei Wielkopolskich (big loff), a potem... domek. Odnotowałam dwadzieścia godzin bez snu - biorąc pod uwagę, że jestem strasznym śpiochem - mogę być z siebie dumna! I wróciłam do tradycyjnego trybu życia. No, może trochę bardziej intensywnego - w końcu już prawie północ, a ja notkę piszę, zamiast kołysać się w ramionach Morfiego. ;)

Czuję się zmotywowana. Bardzo pozytywnie. I dobrze mi z tym! Chęci do życia się teraz przydadzą - w końcu weekend ostatnie (mam nadzieję) egzaminy. 

Share:

8 komentarze

  1. dlaczego w czasach gdy byłam na pierwszych studiach, miałam stypendia rektora, ministra i inne jakieś tam medale, to nie było takich gal żadnych, na które dziś pewnie bym się załapała?
    dlaczego mnie nie było danym przelansić się po stolycy ;( ja jestem rozżalona! ja jestem niepocieszona i zazdrosna ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz o czym to świadczy? Że pora zacząć trzecie studia! :D Nie zazdrość, sama wiesz jak się wylansić :P Inna sprawa - kiedy to było? Bo Studencki Nobel organizowany jest od sześciu lat bodajże.

      Usuń
    2. no... pierwsze studia (wszystko fajnie, ale na większość tych imprez to się łapiesz, jak to są Twoje pierwsze studia ;P) skończyłam w 2012.
      mam spory żal do uczelni, że nie informowała o takich imprezach, konkursach.
      jedyne co, to o tych ministerialnych.
      a ja sama nie miałam pojęcia, że prosty humanista może gdziekolwiek brać udział.
      moja wina, głównie moja, ale i tak uważam, że najzdolniejszych (a byłam jedną z nich) powinno się wspierać.

      żal mam też do losu, że nie miałam się do kogo przemeldować na teren Łodzi w 2012 - dla najlepszych absolwentów kierunku Prezydent Miasta Łodzi fundowała mieszkania w centrum. Klitki bo klitki, ale zawsze.
      Warunek? Meldunek w Łodzi.
      Ba dum tsssss...

      Usuń
  2. Lekkie, zwijane rampy na metry? - to jest jakaś opcja: kupić taką i zabierać na podróże PKP. Tymczasem powodzenia na egzaminach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potem nie śpię, bo pilnuję rampy ;) Jakaś opcja to jest, ale póki mam inną opcję - odpuszczam sobie kolejowe szaleństwo. I dziękuję!

      Usuń
    2. haha, wyobraziłam sobie, jak siedzisz w kącie zestrachana i rampy pilnujesz łypiąc groźnie spod grzywki ;P

      Usuń
  3. serdecznie ci gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń