Jak dałam się oszukać - "Troje" Sarah Lotz

Nie wierzę w spiski. Nie bawi mnie doszukiwanie się drugiego dna, odnajdywanie ukrytych znaczeń. Tam, gdzie wypatrujemy czegoś wyjątkowego, rozwiązanie na ogół okazuje się o wiele prostsze. Banalne, by nie rzec - nudne. A mimo to - prawie się nabrałam. Mój sceptyczny umysł i wiara w naukę zostały oszukane kilkoma prostymi zdaniami. To chyba najlepszy dowód na to jak niezwykłą książkę chcę Wam dziś opisać. "Troje" Sarah Lotz. Wybebeszyło mi umysł i wgniotło w fotel.


Opowiedziana w książce historia nie jest szczególnie wyszukana - cztery wypadki samolotowe. Troje dzieci, które przeżyło. Ogólna paranoja, gdy pewien kaznodzieja zaczyna doszukiwać się ukrytych znaczeń. Gdyby nie niezwykły zbieg okoliczności sprawiający, że samoloty rozbiły się tego samego dnia - powiedziałabym, że "Troje" opisuje naszą codzienność. Telewizję, która mami. Ludzi, którzy są łatwowierni. Polityków, którzy dopasowują swoje poglądy do nastrojów społecznych. Wystarczy rozejrzeć się, by dostrzec utarte schematy. 

Poznajemy historie kilku bohaterów powiązanych jednym wydarzeniem. Jest psychoza pewnego geja. Czy jednak na pewno? Jest szalony wujek tworzący androidy. Ale czym jest szaleństwo? Jest także na pozór normalna rodzina, wielokrotnie poturbowana przez życie. Jest prostytutka, która odegra niemałą rolę i zwariowany dziennikarz. Patrzę trochę na tę historię z punktu widzenia pisarki i szalenie doceniam jak wielki wysiłek trzeba włożyć w wykreowanie tak wielu stylów narracji na kartach jednej powieści. Każdy z bohaterów ma swój język, styl. Sarah Lotz pisze tak, że nie nudzimy się ani przez chwilę. Jest wiarygodna...

...i tu muszę przejść do faktu, który sprawił, że w historii Trojga się zakochałam.

We wstępie książki autorka mówi o tym, że opisuje autentyczne zdarzenia. Na krótką chwilę uwierzyłam. "Troje" składa się z wielu artykułów i wywiadów, wpisów z blogów i przedruków z gazet - nie uświadczymy tu typowej narracji. W tym właśnie tkwi siła książki - w zaufaniu, które w nas budzi. Przyznam, że gdy w końcu mnie tknęło (na szczęście - w miarę szybko, bo bym straciła szacunek dla swojej inteligencji) - byłam wściekła. Sarah mnie nabrała tworząc najdoskonalszy opis wydarzeń, które nigdy nie miały miejsca - i idealnie wmawiając, że to wszystko prawda. 

Oczywiście na tym etapie obraziłam się na książkę na kilka dobrych tygodni. I tu kolejny paradoks - z jednej strony, gdy wróciłam do lektury opowieść straciła całą magię (inaczej się czyta relacje będąc dziwnie przeświadczonym, że ma się do czynienia z prawdziwą rozpaczą - inaczej wiedząc, że to fikcja literacka). Z drugiej jednak - obroniła się. Spojrzałam na nią jak na thriller - trochę psychologiczny, trochę polityczny. Gdy doszłam do "zakończenia" - zawiodłam się ponownie. Ale gdy przeczytałam Notkę od Wydawcy (i okazało się, że zabawa wciąż trwa) - wsiąkłam na nowo. Wiem, że piszę ogólnikami, ale nie chcę zdradzić fabuły. Jest zbyt fascynująca, bym mogła komukolwiek odebrać radość z lektury. Powiem tylko jedno: zakończenie (to prawdziwe, nie to udawane) - mnie kupiło. Swoją dwuznacznością i dowolnością interpretacji.

W tym momencie - dręczy mnie jedna rzecz. I fascynuje. Pytanie dotyczące moralności. Na ile autor książki ma prawo nam wmawiać, że coś jest prawdą? Tak samo było z filmem "The Blair Witch Project" - gdyby nie cała otoczka marketingowa, pewnie nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Wtedy też zastanawiałam się czy twórcy mają prawo nas do tego stopnia oszukiwać. Odpowiedzi nadal nie znalazłam. Ale podziwiam, podziwiam specjalistów od marketingu "Trojga". Byłam niezwykle podekscytowana, gdy okazało się, że nawet istnieje strona internetowa, której adres w książce się przewija - a na tej stronie m. in. tajemnicze nagranie, od którego zaczyna się cała historia. Uwielbiam takie smaczki!

Na koniec - muszę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wydaniu. "Troje" otrzymałam w czarnej jak smoła kopercie. Grzbiet książki także jest czarny - pierwszy raz spotykam się z taką dbałością o rzeczy z pozoru nieistotne. Bardzo podoba mi się podejście do powieści Sarah Lotz jako do produktu, który trzeba sprzedać. Książka to przede wszystkim tekst - ale jednak nie tylko. Z pasją obserwuję marketing, oprawę wizualną - i się zachwycam. Podejście kompleksowe - z dbałością o wszystkie szczegóły. Tak właśnie powinno się tworzyć bestsellery!

"Troje" mnie zachwyciło. Fabuła wciąga, język dopasowany jest do bohaterów, a cała otoczka marketingowa - podkręca tylko apetyt. Polecam każdemu, kto lubi wartościowe thrillery, ale także fanom horrorów czy nawet powieści dokumentalnych. Przede wszystkim jednak: polecam fanom dobrych książek, które mają za zadanie zmienić coś na tym trudnym rynku. Bo "Troje" solidnie namieszało - i to mi się podoba.



Na koniec - niespodzianka! Mam jeden egzemplarz dodatkowy, który z chęcią przekażę w czyjeś łapki. Konkurs potrwa do 1. lipca. Wtedy też wybiorę zwycięzcę (nie zapomnij zostawić adresu e-mail!). A oto zadanie (nie będzie łatwe, a co):
Wybierz cytat z Apokalipsy św. Jana. A potem - zinterpretuj go. W sposób niezwykły lub jak najbardziej naukowy. Pozwól umysłowi zanurzyć się w mroku szaleństwa lub podejdź do tematu jak ścisłowiec. W każdym razie - spraw, by Twoja odpowiedź spodobała mi się najbardziej. Powodzenia!

Dziękuję wydawnictwu Akurat (Muza S.A.) za egzemplarz do recenzji! <3

Share:

8 komentarze

  1. chyba wolę Koran :) ale książka może być ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  2. "I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza, mającą dziesięć rogów i siedem głów, a na rogach jej dziesięć diademów, a na jej głowach imiona bluźniercze."
    Niestety wizja autora jest częściowo błędna. Jak wskazują najnowsze badania oddanych sprawie kultystów ową bestią jest nasz jedyny pan i władca Wielki Cthulhu. Być może ogrom jego majestatu zamglił wizję autora, być może szaleństwo spowodowane widokiem wielkiego Kapłana Przedwiecznych wyparło jedyną słuszną prawdę z umysłu tego biednego człowieka. Być może część wybranych dowie się prawdy w dniu w którym wielki Cthulhu zbudzi się ze swego snu i opuści zatopione R'lyeh. Wielki Przedwieczny tyś jest naszą przyszłością, bluźniercy zapłacą po stokroć za swe fałszywe świadectwa!
    Ia! Ia! Cthulhu Fhtagn!
    sarkastyczna1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. 6,13 -6,14 "I gwiazdy spadły z nieba na ziemię, podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce. Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, a każda góra i wyspa z miejsc swych poruszone."
    Każdy fan Doctora who skojarzy ten fragment nie tylko z Apokalipsą. Opisane wyżej sceny możemy obejrzeć również w tym znakomitym serialu! Jeśli są osoby, które są wierzące, jednak nie lubią DW, można łatwo im dowieść, iż serial ten może być małą interpretacją Apokalipsy. Gdy TARDIS jest w trakcie wybuchania [Doctor wysadza wszechświat], znikają po kolei wszystkie gwiazdy. Życie na ziemi toczy się tylko dzięki światłu tej budki telefonicznej. Zaś kilka sezonów wcześniej na Ziemi panuje smog, więc Doktor pali ten dym - udaje mu się to zrobić. Niebo zwija się jak karty palonej księgi. ;)
    sektencja@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś średnio przepadam za takowymi książkami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "I ujrzałem na prawej ręce Zasiadającego na tronie
    księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie
    zapieczętowaną na siedem pieczęci."

    Król nasz, Pan i Władca, który rządki całym światem, to on nam wyznacza co jest godne czynić, a co nie. To jego przykazania, na stronach są zapisane. To właśnie ten zasiadający na tronie trzyma nad wszystkim piecze, to mu powinniśmy składać pokłony. Książka, która jest zapisana z dwóch stron przedstawia świat i ludzką naturę, która jest przewrotna i zaskakująca. Na kartach tych ludzkie życie jest zapisane, a pieczę nad nim trzyma nasz Król i Bóg. Tylko on morze tą księgę otworzyć, pokazać na światło dzienne ludzkość i jej wady lub zalety. Pieczęcie to znak, że trzyma w garści wszystko i wszystkich i nikt oprócz niego nie ma do nich dostępu. Te kartki to jesteśmy my, zwykli ludzie, których można zniszczyć i nasz los leży w jego rękach.
    E-mail: sylwka.sk91@wp.pl
    Pozdrawiam Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  6. "Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący."
    Według nauki, którą niewątpliwie jest medycyna, poczucie boskiej wszechmocy nie jest rzadkim zjawiskiem w psychopatologii ostrych psychoz, zwłaszcza typu schizofrenicznego. Tego typu przypadki znaleźć można praktycznie w każdym podręczniku psychiatrii. Chorych z podobnym zespołem objawów można spotkać w wielu szpitalach psychiatrycznych. Interpretacja psychoanalityczna objaśnia nam, że poczucie wszechmocy jest wyrazem cofnięcia się do wczesnego okresu dziecięcego, w którym nie wytworzyło się jeszcze rozróżnienie między „ja” a światem otaczającym i wszystko zlewa się w jeden mikrokosmos, którego wszechmocnym władcą jest niemowlę. Powyższy cytat z Apokalipsy ukazuje nam pierwszą istotę, która na niego cierpiała. Współcześnie dosięga on wielu ludzi, zwłaszcza wykształconych i o wysokiej pozycji społecznej. Ich usytuowanie sprawia bowiem, że inni – traktując ich jako autorytatywnych lub po prostu ważnych – podsycają ich kompleks poprzez wyrażanie poparcia co do słów lub poczynań tej osoby. Tak było przed wiekami, tak jest i dzisiaj...
    katkaem@interia.pl
    Pozdrawiam,
    Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy."
    Cytat owy przedstawia mi się jako jaskrawy przykład wystawania cierpiącego ludu u wrót Toi Toia na jakimkolwiek z międzynarodowych festiwali np. muzycznych. Lud oczekujący wymachując przysłowiową palmą Dębowego ;) osłonięty cieniem pochodzącym z podniebnego Baranka brnie krok za krokiem do tronu bram. Biel szat to symbol niedalekiego poddania się naporowi Absolutu. Sytuacja znana każdemu z bywalców spędów masowych powodować może albo szybkie nawrócenie się wzywając na pomoc Boga, albo wręcz przeciwnie, przeklinanie tego kto stworzył zacny bursztynowy napój półbogów.
    mcwiekala@op.pl
    Pozdrawiam
    Mariusz

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest do dzisiaj, więc mam nadzieję, że nie za późno wklejam.

    Ap 21,6-8
    6 I rzekł mi:
    "Stało się.
    Jam Alfa i Omega,
    Początek i Koniec.
    Ja pragnącemu
    dam darmo pić ze źródła wody życia.
    7 Zwycięzca to odziedziczy
    i będę Bogiem dla niego,
    a on dla mnie będzie synem.
    8 A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników,
    guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców:
    udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.
    To jest śmierć druga".

    Bóg jest wszystkim. Siłą, Mądrością, Miłością. Ktokolwiek temu uwierzy, będzie Zwycięzcą. Pomimo buntu wobec prób, pomimo przeciwności, jeżeli masz nadzieję, doczekasz się łaski. Możesz stracić wiarę, ale nie trać nadziei.
    A ten, który z pozoru będzie tryumfatorem nad naszą słabością, naszym oprawcą, ostatecznie uklęknie przed nami w pokorze. Będzie wił się, piszczał, błagał o łaskę. Jednak to my - uciemiężeni i słabi z pozoru, jednak prowadzeni przez nadzieję, świętować będziemy ostateczne zwycięstwo.
    Ten cytat jest dla mnie ważny. Przez cztery lata w piekle na ziemi żyłam tylko nadzieja, a i ona czasami umierała. Jednak Los jest sprawiedliwy. Bóg jest sprawiedliwy. I chociaż daleka jeszcze droga przede mną wierzę, że on wie, że w gruncie rzeczy nie jestem taka zła. Że mnie kocha po mimo wszystko i da szansę. A Źli, choćby i co niedzielę w kościele się zjawiali, zostaną Złymi.

    lady.ragana@gmail.pl

    OdpowiedzUsuń