"Śmieciowisko" - niech pochłonie brudne szaleństwo!



Karol, Karol, co z Ciebie wyrosło?

Są takie książki, które nie powinny nam się podobać. Perwersyjne, obrzydliwe, przepełnione smrodem kału. Gdy je czytamy mózg się buntuje, a w głowie miga czerwone światełko z napisem "co ja robię ze swoim życiem?!". Nasz organizm reaguje jednoznacznie - weź to odłóż, bo ktoś kto czyta takie dziwadła nie jest normalny. Ba, nawet nie jest na granicy szaleństwa. Już dawno ją przekroczył.

Są takie książki, które nie powinny nam się podobać. A mimo to czytamy i piejemy z zachwytu. Takie właśnie jest "Śmieciowisko" Karola Mitki, któremu mam przyjemność patronować.

Na niespełna trzydziestu stronach (jest to bowiem nowelka) Karolowi udało się zawrzeć wszystko to, co perwersyjni (bądź nienormalni - ja chyba zaliczam się do obu kategorii) czytelnicy docenią. Jest seks, jest przemoc, fabuła wykręcona jak jelita przy rozwolnieniu i opisy od których nie można się oderwać. 

O fabule wiele nie powiem - jest to zbyt krótki twór, bym mogła się rozpisać unikając spoilerów. Może więc tak:

Poznajcie Ziutka Cipałę, całkiem zwyczajnego nastolatka o równie zwyczajnej potrzebie poszukiwania nowych doznań. Ziutek lubi walić konia, ale do prawdziwej ekstazy doprowadza go wyłącznie wykorzystywanie pewnej... zabawki. Gdy jego Święty Graal znika w odmętach tytułowego Śmieciowiska, zdesperowany chłopak rzuca się w otchłań. Ku przygodzie!

Historia napisana jest sprawnie, pokręconym, ale też łatwym do zrozumienia językiem - i wydaje mi się, że w tym tkwi jej siła. Mimo całego porąbania fabularnego, z którym mamy do czynienia, ani na chwilę nie przestajemy odnosić wrażenia, że obcujemy z literaturą. To największy plus "Śmieciowiska". 

Osobiście wolałabym, gdyby nowelka była trochę dłuższa - akcja pięknie się rozwija, spokojnie poznajemy całą historię, aż nagle - pierwszy zwrot. I wtedy wszystko pędzi, na łeb na szyję, poznajemy nowych bohaterów  i praktycznie od razu wpadamy na finał, roztrzaskując się o niego boleśnie (i wybijając wszystkie zęby, bo z wrażenia zapominamy zamknąć buzię). W moim odczuciu to jedyna wada lektury.

"Śmieciowisko" pochłonęłam w kilka minut. Mimo wewnętrznego buntu, który odczuwałam (a mówi to osoba obyta z gatunkiem!) - nie mogłam się oderwać ani na chwilę. Z czystym sercem mogę nowelkę Karola polecić wszystkim tym, którzy szukają nowych literackich doznań albo chcą odkrywać nowe zakamarki szaleństwa.

Jednocześnie, muszę wspomnieć - to nie jest książka dla wszystkich. "Śmieciowisko" albo się pokocha, albo znienawidzi, nie wyobrażam sobie reakcji pośredniej. Jeśli nie lubisz perwersyjnych opowieści, a na hasło gore myślisz: "co za debil to wymyślił?" - odpuść. Tak samo polecam odpuścić jeśli ma to być pierwsza styczność z bizarro - choć nowelka na pewno wpisuje się w konwencję gatunku, to w moim odczuciu nie do końca oddaje jego ideę. Szkoda byś o tym wielkim worku, jakim jest bizarro, wyrobił sobie opinię wyłącznie na podstawie jednego, bardzo bardzo bardzo ostrego, tekstu. 

Całą resztę - zachęcam! Tylko pamiętajcie: czytacie na własną odpowiedzialność! Moim zdaniem naprawdę warto zanurzyć się w tym szaleństwie.

Share:

0 komentarze