"Niekochanie" - nowe opowiadanie!

Dzisiaj krótko i na temat. Dzień jest zbyt zakręcony, bym poczuła potrzebę pisania długiej notki. Tak, wspominam o tym każdemu, kto do mnie dzisiaj pisze - a takiej ilości wiadomości dawno nie miałam... Ale cii, bo to znak, że ogarniam coś poważnego i fajnego! Już nie mogę się doczekać efektów, tak więc melduję o czym powinnam i wracam do pracy/nauki/zajęć.

A o czym pragnę Was poinformować? Co jest tak ważnego, że oddaję się swej blogowej pasji, wbrew ilości czasu, który powinnam dziś na to poświęcić? Co, no co?!

NOWE OPOWIADANIE!

Kochani, dziś na Niedobrych Literkach pojawił się tekst, o którym nieśmiało wspominałam od jakiegoś czasu, a który od poniedziałku oficjalnie zapowiadałam. Opowiadanie nosi tytuł "Niekochanie" i jest swego rodzaju przestrogą przed... rozpieszczaniem dzieci. Brzmi dziwnie, biorąc pod uwagę fakt, że zwykle tworzę wszelkiego rodzaju mroczne historie? Przecież to bizarro, musi być dziwnie!

Gorąco zachęcam do lektury i komentowania! Zawsze mnie fascynują te liczby udostępnień, które na dole pojawiają się przy logo Facebook'a - sporo ich, miło! Dziwnej lektury i trzymajcie za mnie kciuki! ;)


Share:

7 komentarze

  1. Super, z pewnością zapoznam się z tym tekstem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłej lektury! :D Podziel się wrażeniami ;)

      Usuń
  2. Przeczytałam - rzekła Kath.
    Moje odczucia mogą być nieco inne - jestem wszak rodzicem od lat czterech. To opowiadanie zieje smutkiem. Przykrą ironią, która - o zgrozo - wcale nie jest nam obca. Nie chciałabym, aby moje dziecko było tak zepsute i nie będzie. Bo za to odpowiedzialni są rodzice. Dziecko rodzi się z własnym temperamentem, charakterem, jednak wychowanie ma przeogromny wpływ.
    Tekst - może i wstrząsający, ale jakże potrzebny i ważny w tak konsumpcyjnych czasach. Brawo za pomysł.

    (Dziecię me właśnie zbudowało domek z kartonów. Dla rodziny misiów. Urządziło wnętrza wyciętymi z ulotek sprzętami agd i rtv. Domek z kartonów wygrał z nowoczesnymi pierdołami, których mu nie brak. Śmierć mnie zatem jeszcze nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takich rodziców, o zgrozo, brakuje :) Jak czasem słucham... Szkoda słów. Nikt nie powiedział, że bizarro nie może nieść przesłania - cieszę się więc, że poza elementem rozrywkowym udało mi się tekstem przekazać także to, co przekazać chciałam :)

      Usuń
  3. Tekst fajny, dający do myślenia, jednak warsztatowo - tu bardzo przykro mi o tym pisać - grubo poniżej Twojego poziomu. Sorry, ale się zawiodłem.
    J.W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie każdego da się zawsze zadowolić ;)
      Powiem tak: przede wszystkim dziękuję za opinię, bo ja zawsze powtarzam, że jestem początkującą pisarką i jakkolwiek pochlebstwa są miłe, tak krytyka cenna. Szkoda tylko, że brakuje Twej wypowiedzi konkretów, bo z każdej złej opinii staram się wyciągać wnioski, a z tej ciężko ;) Wiesz, wielokrotnie miałam sytuacje, gdy pojawiał się jakiś tekst i ktoś mi pisał: "warsztatowo fatalnie", a po chwili kto inny "to warsztatowo Twój najlepszy tekst!". Dla mnie wyznacznikiem wartości na NL (z braku lepszych pomysłów) jest liczba udostępnień - a "Niekochanie" osiągnęło całkiem ładny wynik.
      Aczkolwiek biorę sobie Twoje uwagi do serca i następnym razem obiecuję się bardziej postarać! :) Dzięki za szczerą opinię :)

      Usuń
    2. Zdarza się najlepszym. Generalnie sedno sprawy ujęła Ewa Pfeifer w komentarzu pod tekstem. Końcowy efekt utworu zależy głównie od autora, ale również od redakcji (korektora). Nie wiem co się dzieje na NL od jakiegoś czasu, ale widoczny jest spadek poziomu zarówno w samych tekstach, jak i w obróbce redakcyjnej. (Twój tekst jest dobry. Jednak porównując z dotychczas czytanymi spod Twojej ręki, wyraźnie odstaje stylistycznie - w moim skrzywionym i wygórowanym mniemaniu.:)

      Usuń