Wiosna!

Remont w weekend. Zanosi się na bałagan w pokoju i porządek w głowie.

W końcu będę miała swój wymarzony kącik łączący styl industrialny z glamour. W końcu ściany przykryją się szarością przypominającą ukochany beton, a na podłodze wylądują panele o fakturze, która dla wielu byłaby jednoznaczna z: wyglądają na zniszczone, do kosza. Nareszcie będę mogła porozwieszać wampirze plakaty, uzupełnić wnętrze czarnymi, białymi i przezroczystymi dodatkami, wykończyć wszystko materiałami przywodzącymi na myśl starą dobrą elegancję... Już się nie mogę doczekać efektu!

Tak, wiosna przyszła. Pora na zmiany, odświeżenie. Słońce daje mi po oczach gdy siedzę przy komputerze naprzeciwko okna, ale żadna siła mnie nie przekona, bym opuściła rolety. Czuję, jak moje wewnętrzne akumulatory się ładują. Czuję, jak oddycham świeżym powietrzem. Uwielbiam ten okres, gdy marzenia na nowo stają się rzeczywistością, do której dążę. Gdy przestaję czuć się niczym we śnie zimowym, a mogę zacząć działać. Myśleć i normalnie funkcjonować. Radośnie, przede wszystkim radośnie!

Kto by pomyślał, że odrobina ciepła i jasności ma tak niesamowite działanie na ludzką psychikę? A jednak.

Dzisiejszy dzień zapowiada się pracowicie, tak jak wszystkie nadchodzące... Powoli zaczynam projekty na praktyki, pracuję nad kilkoma tekstami, uczę się (taaaak, na Polibudzie znów zaczął się okres zadań domowych), rozwijam drugiego bloga (dziś liczba odwiedzin przekroczyła pierwszy tysiąc, jak miło!). Czyli, jak zwykle, ciągle coś robię. Ale teraz z mej twarzy nie schodzi uśmiech. Ten stan, w którym wiem, że wszystko musi się udać. Uwielbiam to!

Oczywiście zgodnie z tradycją jest kilka rzeczy, na które czekam (czego jak wiecie nie znoszę). Najważniejsza dla mnie jest premiera opowiadania w czasopiśmie Qfant. Odwlekła się już prawie o półtora miesiąca, a to mój ulubiony tekst spośród tych, które napisałam w ostatnim roku, więc już niecierpliwię się na poznanie Waszych opinii. Ale: co się odwlecze to nie uciecze, a ponoć takie oczekiwanie tylko podgrzewa atmosferę... ;)

I to właściwie na tyle. Ach, jeszcze jedno, dla mniej spostrzegawczych! Założyłam ostatnio konto na Instagram, do którego odnośniki pojawiły się na obu blogach. Możecie tam na bieżąco podglądać co robię, co mnie fascynuję, a także nad czym pracuje. Fragmenty tekstów, zdjęcia, moje pasje i "backstage of my life" - to i wiele więcej znajdziecie właśnie tam, tararararam! A na serio: kto korzysta niech mnie doda do obserwowanych, całkiem fajna jest przy tym zabawa.

A Wam, jak dni mijają? Mam nadzieję, że równie optymistycznie! Trzymajmy kciuki, by kolejna notka dotyczyła jakiś literackich konkretów! :) A póki co... wyciągam się w stronę słońca i biorę do pracy. Najmniejsze drobiazgi najbardziej upiększają rzeczywistość!

Share:

0 komentarze