Słodko-gorzko

Jak ja dawno tutaj nie pisałam! Niesamowite jak szybko ten czas leci...

W zeszłym tygodniu była u mnie kuzynka, więc spędzałyśmy czas słodko się odmóżdżając przed komputerem i telewizorem. Weekend spędziłam na uczelni, a teraz dopiero czuję jakbym miała ferie. Kolejny zjazd za dwa tygodnie, indeks oddany, zero oczekiwań na wyniki, biegania po wpisy, obserwowania kiedy pojawi się plan i jakie też zajęcia przypadną na pierwszy zjazd... Dwa tygodnie wolności!

Powoli przygotowuję się do Pyrkonu. Zamawiam książki, gadżety, ogarniam loterię fantową i ustalam wszystkie szczegóły. Nie sądziłam, że zajmie mi to aż tyle czasu. Z drugiej jednak strony to będzie najbardziej rozbudowane ze stoisk, jakie dotychczas przygotowywałam. Pyrkon to Pyrkon! Ma być w wielkim stylu!

Wczoraj kręciliśmy finałową scenę reklamy. Jestem dobrej myśli. Profesjonalizm ekipy sprawia, że odczuwam spokój na myśl o efekcie końcowym... Wkrótce się przekonam, czy słusznie.

Czekam też na premierę najnowszego numeru Qfant. To już za kilka dni (choć możliwe, że niestety termin się przesunie...). Ciekawa jestem jakie reakcje wywoła moje nowe opowiadanie: "Falowanie". Zresztą. W marcu zanosi się na sporo premier, a ja nadal nie mogę zdradzić Wam żadnych konkretów. Będzie się działo, tyle wiem i tyle powiem.

I to właściwie wszystko. Słodko-gorzko. Bo z jednej strony dużo się układa, dużo się dzieje. Z drugiej to ten okres, którego najbardziej nienawidzę - oczekiwania. Z drugiej strony są kwestie, które się sypią i choć wiem, że w życiu nie zawsze wszystko się układa i w pełni to akceptuję, to zawsze boli fakt, że nie możemy mieć przynajmniej wpływu na to, które kwestie mają być pozytywne, a które negatywne.

No to... Do pracy! Szkoda czasu na gadanie, gdy nie mam o czym gadać. A co u Was? :)

Share:

0 komentarze