Przemijanie

Okres wyjazdów na groby większość z nas ma już za sobą... Byliście gdzieś, zapaliliście świeczkę, złożyliście kwiaty? A może zgodnie z nowymi trendami, modą na życie w biegu i brak czasu na cokolwiek zapaliliście wirtualny znicz na wirtualnym cmentarzu, poświęciliście pięć minut na wspomnienia i pobiegliście dalej...?

Boże, w jakich czasach my żyjemy. Dzisiaj usłyszałam w radiu, że z powodu tempa życia coraz więcej osób korzysta z pomocy psychologa. Że ludzkość zagubiona na drodze ku swoim marzeniom zapomina cieszyć się najprostszymi przyjemnościami, że nie ma nikogo, z kim mogłaby porozmawiać i ostatecznie wybiera rozmowę ze specjalistą.

Moja melancholijna natura zawsze mnie zmuszała do zbyt częstego myślenia nad sensem świata. Gdy ktoś mnie pyta, czy jestem wierząca, odpowiadam, że chcę być wierząca. Staram się, jednak to nie zawsze jest takie łatwe, gdy ma się umysł nastawiony na technologiczny rozwój świata, na wiarę w moc człowieka.

Z drugiej jednak strony... Wiara jest jedyną sensowną odpowiedzią na większość pytań. Ostatnio młodzież nastawiona jest na to, by ciągle podkreślać jak to w nic nie wierzą, jacy to są wolni. A gdy pytam jak w takim razie radzą sobie z myślą o tym, że według ich podejścia po życiu nic nie ma, nie potrafią odpowiedzieć. Bo nigdy o tym nie myśleli, bo wolą biec, pracować, uczyć się, pić, tańczyć, ćpać, pieprzyć. Nie chcę ich oceniać, ale... Nie myśleć o niczym, tylko biec, wciąż przed siebie, wciąż dla siebie, z oczami umysłu zamkniętymi na duchowe (w dowolnym znaczeniu tego słowa) aspekty człowieczeństwa?

Czy ta notka ma jakiś ogólny sens - tego w tym momencie nie wiem... Ostatnie dwa dni nie były łatwe, zwłaszcza gdy stoi się nad świeżym grobem... Mam jednak nadzieję, że kiedyś spotkam tych wszystkich, którzy teraz gdzieś tam są i spoglądają.

I mam nadzieję, że ten świat jednak nie jest taki zły. I że większość z nas oddała się rozmyślaniom spacerując po przepięknie wyglądających cmentarzach... Zamiast gadać, śmiać się i plotkować. Bo takich też znam.

Share:

3 komentarze

  1. Tomek "ABADDON"3 listopada 2012 18:46

    Znicze pozapalane i przypłaciłem to zdrowiem bo ledwo dzisiaj funkcjonuje ale miło było nocą połazić po cmentarzu Taki ciekawy klimkat jest w tym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. [...] wolą biec, pracować, uczyć się, pić, tańczyć, ćpać, pieprzyć. Nie chcę ich oceniać, ale... Nie myśleć o niczym, tylko biec, wciąż przed siebie, wciąż dla siebie, z oczami umysłu zamkniętymi na duchowe [...]
    Niestety wielu jest takich ludzi, którzy tak jak to określiłaś ,,biegną" i nie myślą o sensie istnienia, o tym co duchowe, co prowadzi do wieczności, o tym by pozostawić coś po sobie- dla innych.
    ,,Pielgrzymowanie" przeminie, szybko... Nie mamy czasu dla innych, całe dnie pracujemy na pieniądze i rzeczy materialne, który przemijają... Jaki w tym sens? Rodziny, które ,,biegną", każdy swoim torem, mało czasu mają dla siebie, dla duszy... dla tego co nie przemija... czy nie warto więc poświęcić więcej czasu dla innych, dla sensu istnienia, dawać z siebie ,,wszystko", cieszyć się tym co mamy i dzielić z innymi oczekując na wieczność. Oby jak najwięcej osób nawiedzało w przyszłości nasz grób, a nasza postawa pomagała im podążać ku wieczności, pozostawmy po sobie dobry ślad.
    Dziękuję Sylwio za Twoją postawę i te rozważanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co dziękować :) To ja dziękuję za miły komentarz.

      Usuń